sobota, 23 sierpnia 2014

2. urodziny bloga, podsumowanie i torcik a'la Tiramisu

Dzisiejszy wpis będzie dłuższy, niż zwykle. Jeśli interesuje Was tylko przepis na torcik a'la Tiramisu, znajdziecie go na samym końcu. Będzie mi jednak bardzo miło, jeśli zechcesz przeczytać parę (lub trochę więcej) słów ode mnie.


Niewiarygodne, jak szybko minęły dwa lata od czasu założenia tego bloga. Niewiarygodne, jak długą drogę przeszłam w tym czasie, jak wiele zyskałam, jak bardzo pogłębiłam moją kulinarną pasję. Pamiętam, że pierwsze urodziny bloga spędziłam na warsztatach kulinarnych z Grzegorzem Łapanowskim (klik). Minął rok, a w międzyczasie tak wiele się wydarzyło, że mogę ze spokojnym sumieniem powiedzieć - nie stoję w miejscu. Rozwijam się. Uczę się. Małymi kroczkami dążę do samodoskonalenia.

Jaki był miniony rok w działalności Planety Smaku? 

Najważniejszym dla mnie wydarzeniem był udział w V Półfinale konkursu BlogerChef (relacja TUTAJ). To dla mnie wielkie wyróżnienie, które wciąż wspominam z wielkim uśmiechem na twarzy. Możliwość sprawdzenia własnych umiejętności, cenne rady jury, przydatne wskazówki zawodowych kucharzy oraz poznanie nowych ludzi - to chyba największe korzyści, jakie przyniósł mi BlogerChef. Chociaż nie, największą korzyścią było ukazanie mi, że tak naprawdę muszę przebyć jeszcze kawał drogi, żeby móc powiedzieć: potrafię dobrze gotować. I wiecie co? Ta świadomość sprawia, że naprawdę chcę rozwijać się dalej. To taka motywacja, by działać, by nie stać w miejscu.




Poza uczestnictwem w półfinale konkursu, z całą pewnością będę jeszcze długo wspominać wyjazd na Wielki Finał tych kulinarnych zmagań do Jachranki nad Zalewem Zegrzyńskim (relacja TUTAJ i TUTAJ). Jeśli macie ochotę, odsyłam Was do przeczytania szczegółowych relacji. Mogę napisać tylko jedno: dla takich wydarzeń naprawdę warto być blogerem! Spotkanie z całą masą ludzi tak pozytywnie zakręconych na punkcie jedzenia, jak ja - to nie mogło się nie udać :)

Kolejnym bardzo ważnym, a zarazem tak długo przeze mnie wyczekiwanym wydarzeniem, był zakup nowego aparatu - mojej pierwszej lustrzanki. To było (i wciąż jest) spełnienie moich marzeń. Wcześniej uczestniczyłam w warsztatach fotografii kulinarnej z Kubą Kaźmierczykiem (klik), gdzie tylko upewniłam się, że chcę w końcu spróbować swoich sił w pracy z bardziej profesjonalnym sprzętem. Od tamtej pory nauczyłam się wielu rzeczy, lecz wciąż pracuję nad zdjęciową oprawą bloga. Nie jest to proste zadanie, oj nie jest... Ale uczę się każdego dnia - a to kolejny plus mojego blogowania.


Zwieńczeniem kolejnego roku blogowania jest projekt, w którym uczestniczę w dalszym ciągu - współtworzenie magazynu "Maszkety". To dla mnie ogromny powód do dumy. I znowu, tak jak poprzednie wydarzenia, niesamowita okazja do samorozwoju. Poza tą publikacją, mój przepis znalazł się także w grillowym dodatku do Dziennika Zachodniego, co mogę uznać za kolejny sukces.




Trochę tego jest, prawda? Z całą pewnością mogę więc po raz kolejny stwierdzić, że prowadzenie bloga naprawdę wiele mi dało. To nie tylko hobby, a zdecydowanie coś więcej. Coś, co sprawia, że chcę się temu poświęcać, że chcę się rozwijać, doskonalić i... czerpać z tego radość. I w tym momencie podziękowania należą się WAM, czytelnikom. Każda pojedyncza osoba, która czyta mojego bloga jest dla mnie motywacją do działania. Świadomość, że jest tych osób coraz więcej i że wcale nie piszę sama dla siebie, napawa mnie ogromną radością i sprawia, że chcę dalej pisać, eksperymentować i dzielić się z Wami tymi kuchennymi przygodami.
Dziękuję, że jesteście!




Jeśli urodziny, to i tort. Delikatny, rozpływający się w ustach, naprawdę pyszny. Ale trudno się dziwić, bo w końcu czy połączenie czekolady, kawy i mascarpone mogłoby kiedykolwiek zawieść? Ten torcik dedykuję Wam, czytelnikom. Mam nadzieję, że za rok też będę mogła świętować blogowe urodziny :)

Składniki:

  • Biszkopt:
  • 4 jajka
  • 4 łyżki cukru
  • 4 łyżki mąki pszennej
  • 1 łyżeczka mąki ziemniaczanej
  • 1 czubata łyżka kakao
  • szczypta soli

  • Krem:
  • 250 g mascarpone
  • 330 ml śmietany 30%
  • 2 łyżki cukru pudru

  • Nasączenie:
  • 150 ml świeżo zaparzonej, mocnej kawy
  • 4 łyżki likieru kawowego
  • 2 łyżki wódki lub spirytusu

  • Dodatkowo:
  • 1 tabliczka gorzkiej czekolady (min. 65% zawartości kakao)
  • gorzkie kakao


Białka oddzielić, umieścić w misce i ubić na sztywną pianę ze szczyptą soli. Dodawać po łyżce cukru, aż piana będzie lśniąca. Zmniejszyć obroty miksera i dodawać po jednym żółtku, miksując. Wyłączyć mikser, wsypać przesiane mąki i kakao. Wymieszać bardzo delikatnie za pomocą szpatułki. Ciasto wylać na prostokątną blachę wyłożoną papierem do pieczenia i piec przez około 25 minut w 170 stopniach. Upieczony biszkopt pozostawić do ostudzenia. Zimny przekroić na dwa blaty.
Przygotować krem: śmietanę ubić z cukrem pudrem na sztywno. Mascarpone zmiksować, dodawać po jednej łyżce śmietany i delikatnie wymieszać.
Połączyć ze sobą wszystkie składniki do nasączenia tortu. Czekoladę zetrzeć na tarce o grubych oczkach, lub używając noża "zeskrobać" wiórki.
Złożenie:
Jeden blat biszkoptu bardzo dobrze nasączyć. Przykryć połową kremu, na to położyć kolejny blat, znów nasączyć i przykryć resztą kremu. Posypać obficie gorzkim kakao oraz wiórkami czekolady. Wstawić do lodówki na minimum 1 godzinę. Można podawać z gałką lodów lub bitą śmietaną.
Smacznego!


PS zdjęcia pochodzą z mojego konta na Instagram - jeśli chcesz mnie obserwować, to możesz to zrobić tutaj :)

środa, 20 sierpnia 2014

Czekoladowa tarta jaglana z nektarynkami

Ostatnio wykorzystałam kaszę na śniadanie, a teraz czas na deser! Jaglany spód do tarty to eksperyment, który sprawdził się wyjątkowo dobrze. Jako dodatek do nadzienia użyłam masła orzechowego, którego aromat można było od razu wyczuć po wyjęciu ciasta z piekarnika. I pachniało tak obłędnie, że musiałam spróbować jeszcze ciepłej tarty...



Składniki: Spód:
1 szklanka kaszy jaglanej
2 szklanki wody
szczypta soli
50 g gorzkiej czekolady
2 łyżki cukru
2 jajka
masło i bułka tarta do wysypania formy
Nadzienie:
2 łyżki masła orzechowego
50 g masła
2 jajka
2 łyżki mąki pełnoziarnistej
1/2 szklanki mleka
szczypta soli
1/2 szklanki cukru
4 dojrzałe nektarynki
2 śliwki
2 łyżki cukru brązowego

Kaszę dokładnie opłukać na sicie. Zalać wodą, dodać szczyptę soli i gotować na małym ogniu pod przykryciem, aż kasza wchłonie wodę i będzie miękka. Do gorącej kaszy dodać czekoladę i cukier puder, wymieszać. Odstawić do ostudzenia. Wymieszać z jajkami. Tak przygotowany spód wyłożyć na wysmarowaną masłem i wysypaną bułką tartą formę do tarty o śr. 25 cm. Wstawić do piekarnika i piec przez 15 minut.
W tym czasie przygotować nadzienie.
Masło i masło orzechowe zmiksować razem z cukrem i szczyptą soli na puszystą masę. Dodać jajka, mąkę oraz mleko, dokładnie zmiksować. Masę wylać na podpieczony spód. Nektarynki umyć, pokroić w półplasterki. Śliwki przekroić na pół, usunąć pestki i pokroić na mniejsze części. Ułożyć na tarcie i posypać brązowym cukrem. Piec przez około 40 minut w temperaturze 180 stopni.

poniedziałek, 18 sierpnia 2014

Pieczona manna sernikowa

Druga połowa sierpnia to dobry czas na to, aby zacząć dzień śniadaniem wyciągniętym z piekarnika. Leniwie i niespiesznie. Sernikowa manna to dobry pomysł na taką spokojną chwilę dla siebie. Dobrze komponuje się właściwie z każdymi owocami, więc daje duże pole do popisu. I wbrew pozorom, jest naprawdę sycąca!


Inspiracja: justinka.com

Składniki:
  • 1/2 szklanki kaszy manny
  • 1 jajko
  • 125 g twarogu w kostce
  • 100 g serka waniliowego
  • 1/2 szklanki mleka
  • 2 łyżki cukru
  • owoce na wierzch - u mnie nektarynka i śliwka

Twaróg zmiksować z serkiem, cukrem i mlekiem na gładką i jednolitą masę. Dodać mannę, wymieszać. Wbić jajko i całość zmiksować do otrzymania masy w konsystencji podobnej do naleśników (troszkę gęstszej). Przelać do formy (u mnie silikonowa tortownica o śr. 18 cm) lub kokilek, udekorować owocami. Zapiekać przez około 30 minut w 170 stopniach.

sobota, 16 sierpnia 2014

Ciasto marchew-jabłko-banan. Z karmelowo-orzechową posypką.

Trochę jesiennie się już zrobiło, chociaż jeszcze nie zapraszam jesieni do rozgoszczenia się u nas na dobre. Pogoda jednak ostatnio nie jest wybitnie letnia, zmuszając mnie do sięgnięcia po grubszy sweter, gdy chcę wyjść z domu. Czy narzekam? Skąd! Wolę udać się do kuchni, wolę upiec ciasto. To nic, że w jesiennym klimacie. Ważne, że jest pyszne i przyjemnie otula swoim korzenno-karmelowym aromatem.




Składniki:
  • 1 szklanka mąki pełnoziarnistej
  • 1 szklanka mąki pszennej
  • 1 łyżeczka proszku do pieczenia
  • 1/4 łyżeczki sody oczyszczonej
  • szczypta soli
  • 1/2 łyżeczki cynamonu
  • 3/4 szklanki cukru trzcinowego
  • 1/4 szklanki oleju
  • 2 jajka
  • 1 duży, dojrzały banan
  • 1 jabłko
  • 2 marchewki
  • Ponadto:
  • 250 g kremowego serka
  • 150 g serka homogenizowanego waniliowego
  • 150 g orzechów (u mnie włoskie i ziemne)
  • 100 g cukru
Mąkę pszenną i pełnoziarnistą wymieszać z proszkiem, sodą, solą, cukrem i cynamonem. W osobnym naczyniu wymieszać olej, jajka, rozgniecionego banana oraz startą na drobnych oczkach obraną marchew oraz starte obrane jabłko. Połączyć zawartość obu misek, wymieszać łyżką tylko do wymieszania się składników. Przełożyć ciasto do wyłożonej papierem do pieczenia tortownicy o średnicy 21 cm. Piec przez około 30-35 minut w 180 stopniach. Ostudzić.
Przygotować pralinę orzechową. Do rondelka wsypać cukier i podgrzewać, aż stanie się płynny i nabierze jasnobrązowej barwy. Do tak powstałego karmelu dodać orzechy i energicznie wymieszać, aby pokryły się lepką masą. Zestawić z ognia, przełożyć masę na papier do pieczenia i rozsmarować. Pozostawić do ostygnięcia i stwardnienia. Następnie przełożyć do blendera i zmiksować do otrzymania struktury przypominającej drobne kamyczki. 
Ostudzone ciasto posmarować kremowym serkiem wymieszanym z waniliowym serkiem homogenizowanym. Posypać orzechami. Można podawać od razu lub schłodzić w lodówce.

Smacznego!


Na zdjęciach widoczna jest szklana patera, którą zamówiłam w sklepie Emako.pl. Polecam, jest naprawdę piękna i praktyczna :)


Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...